Aimee Mc Pherson

 

W 1918 roku Aimee Semple Mc Pherson przybyła

do Los Angeles, Jej sława sprawiła, że dla setek osób

pamiętających Azusa Street Reviva rozbłysła nadzieja na ponowne

zjednoczenie. Przebudzenie, które dało początek ruchowi

zielonoświątkowemu mimo tego, że rozpoczęło się

zaledwie czternaście lat wcześniej, było wtedy już tylko

 wspomnieniem. Wierzący, którzy tworzyli Misję „Azusa Street"
byli rozproszeni po całym Los Angeles, jak zbłąkane dzieci

szukające swojej matki. Ona sama, podobnie jak kilkuset

innych wierzących w Mieści Aniołów, gorąco

wierzyła w to, że tą rolę Bóg powierzył właśnie jej.

 

 

Dwa dni później na pierwszym nabożeń­stwie, otwierającym serie spotkań, przybyło siedemset osób, które „z zapartym tchem" wysłuchały płomien­nego kazania pod tytułem „Krzycz! Bo Pan już dał ci to miasto". Wkrótce korytarze, schody, okna, o miej­scach siedzących nie wspominając w potężnym audy­torium Filharmonii Los Angeles wypełniły tłumy lu­dzi pragnących słuchać jej poselstwa. Dwa tygodnie po jej przybyciu jakaś nieznajoma kobieta podarowa­ła jej zimie, ktoś inny zaoferował materiał, a kilku wierzących zgłosiło się na ochotnika do budowy domu. Sześć miesięcy później Aimee otrzymała dokładnie to, co Bóg jakiś czas wcześniej pokazał jej w wizji dom w Los Angeles. Wszystko się zgadzało; drewniana podło­ga, kominek, nawet rosnące w ogrodzie róże...

 

A wszystko zaczęło się od skandalu

 Gdy 9 października 1890 roku Aimee przyszła na świat jako córka lokalnego bogacza pięćdziesięcioletniego Jamesa Morgana i zagorzałej działaczki Armii Zbawie­nia szesnastoletniej MildredMinnie" Kennedy, całe miasteczko Stanford leżące w kanadyjskim stanie Onta­rio aż huczało od plotek. I w pewnym sensie ta atmo­sfera kontrowersji i skandalu prześladowała Aimee Semple McPherson przez całe życie. Minnie, matka Aimee jako nastoletnia sierota gorąco wierzyła w swe powołanie do głoszenia Ewangelii poświęcając każdą wolną chwilę pracy w Armii Zbawienia. Gdy pewnego dnia natrafiła na ogłoszenie w lokalnej gazecie, w którym rodzina Kennedy, zresztą jedna z najbogatszych w oko­licy, poszukiwała osoby do opieki na chorą panią Ken­nedy, postanowiła podjąć się tego obowiązku. Po śmier­ci pani Kennedy Minnie pozostała w domu swych pracodawców. Niedługo potem owdowiały James Mor­gan Kennedy poprosił ją o rękę. Dzień po swym ślu­bie Minnie padła na swe kolana i modląc się wyznała grzech, jakim było porzucenie jej powołania. Następ­nie, jak opisał to biograf Aimee Daniel, Mark Epstein zwróciła się do Boga tymi słowy:, „Jeśli tylko wysłuchasz mojej modlitwy, tak jak wysłuchałeś Anny w cza­sie jej lat starości i dasz mi malutką córeczkę, powie­rzę ją całkowicie służbie Tobie, aby mogła głosić Sło­wo i wypełnić powołanie, które było przeznaczone mnie. Aby mogła być tam gdzie powinnam być ja i żyć tak jak w Swym planie Chciałbyś abym żyła ja...". Niebawem Minnie zaszła w ciążę i od samego po­czątku była pewna, że nosi w swym łonie dziewczyn­kę. W trzy tygodnie po jej narodzinach Minnie powie­rzyła malutką Aimee Panu na spotkaniu Armii Zbawienia. Jej dzieciństwo było niezakłóconym snem, wzra­stała na bogatej farmie, otoczona przyrodą, jako wy­pieszczone, jedyne dziecko w rodzinie. Poznawała świat Biblii z obrazkowych historii Daniela w lwiej jamie, Józefa i faraona, czy tez Mojżesza wyprowadzającego lud Izraela z Egiptu. Gdy inne dzieci w szkole przezywały ją „dziecko Armii Zbawienia", Aimee złościła się. Lecz zamiast zemsty na swych rówieśnikach, potrafiła zwykle zwycięsko wychodzić. Tego typu konfliktów, obracając wszystko w żart. Była niezwykle błyskotli­wym i energicznym dzieckiem. Mając dwanaście lat Aimee występowała jako aktorka w lokalnym teatrze i zdobywała nagrody na turniejach recytatorskich.

Darwin czy Jezus?

 Gdy w 1905 roku rozpoczęła naukę w szkole średniej, każdy nowy podręcznik zawierał odpowiednio zilu­strowaną i pokrótce opisaną teorię Darwina. Dla Ai­mee, choć nie była jeszcze wtedy nowonarodzoną chrze­ścijanką, to świadomość tego, że życie na Ziemi po­chodzi od ameby, a człowiek jest niczym więcej jak tylko bliskim kuzynem szympansa była prawdziwym szokiem. Jej nauczyciel nie wytrzymał w końcu nie kończących się dyskusji i pewnego dnia wręczył jej dłu­ga listę naukowych prac na ten temat. Aimee zaakcep­towała to wyzwanie. Po dokładnym przestudiowaniu wszystkich dostępnych książek opisujących to zagadnie­nie, nie pozostało jej nic innego jak przyznać, że teo­ria Darwina mówi prawdę. Aimee nie akceptowała żadnych kompromisów i jeżeli Biblia byłaby niedoskonała tylko w tym jednym miejscu, to całe chrześcijań­stwo traciło.

 

 

Od tego dnia stała się ateistką. Pewnej nocy, gdy wybrała się na krótką przechadzkę, urzekło Aimee pięk­no nieba, gwiazd i otaczającego ją świata, „Ktoś to wszystko musiał stworzyć" powiedziała sama do sie­bie. Lecz to jej nie wystarczało, potrzebowała faktów, czegoś realnego, mającego sens... „Boże jeśli w ogóle jest Bóg objaw mi Siebie!" Modliła się. Dwa dni później dostała odpowiedź.

Jadąc wraz ze swym ojcem główną aleją miasta, na­zajutrz po swej modlitwie, jej uwagę przykuł plakat umieszczony na sklepowej wystawie. Napis na nim głosił: „Przebudzenie Ducha Świętego, Robert Semple, Irlandzki ewangelista". Była bardzo ciekawa to też w końcu udało się jej namówić swego ojca do przyj­ścia na jedno ze spotkań.

Gdy następnego dnia przybyli na miejsce, usiedli na jednym z tylnych miejsc. Atmosfera radości oraz spontaniczność ludzi, którzy w większości byli jej są­siadami, sprawiła że sama miała ochotę się do nich przyłączyć... No, ale przecież była ateistką. Obserwo­wała ten naiwny spektakl ze swej „intelektualnej wie­ży" do momentu, gdy na platformie pojawił się Ro­bert Semple. W tym momencie dla Aimee zmieniło się wszystko. Semple miał 185 cm wzrostu i był nie­bieskookim brunetem o kręconych włosach z niespo­tykanym poczuciem humoru. Stanął za kazalnicą i wy­głosił kazanie opierając się na drugim rozdziale Dzie­jów Apostolskich. Każde jego słowo było jak strzała trafiająca w serce Aimee. „Nigdy wcześniej nie słysza­łam takiego kazania. Używając Biblię jak miecz, wyda­wał się przecinać cały świat na pół..." wspominała po latach.

Wraz z mijającym czasem Aimee czuła coraz więk­sze zaniepokojenie. Młodzieniec, który tak bardzo ją zafascynował wydawał się być osobą równie jak ona sama bezkompromisową. Sprawiał wrażenie osoby, w życiu której nie było żadnego pomostu pomiędzy słu­żeniem Panu a służeniem światu. Gdy Semple zwrócił swą twarz ku niebu rozpoczynając modlitwę w innych językach, jego twarz wydawała się wypełniać wewnę­trzną światłością. Jak sama wspominała po latach: „Od chwili, gdy usłyszałam jak ten młodzieniec modli się w językach, aż do dziś dnia, nawet przez sekundę nie mia­łam cienia wątpliwości, że Bóg istnieje. W ten właśnie sposób Bóg uświadomił mi mój rzeczywisty stan, jako biednej zbłąkanej, służącej piekłu grzesznej istocie."

Trzy dni później Aimee przyjęła Jezusa jako swego Pana.

Praca dla Pana

 Gdy wczesną wiosną 1908 roku Robert Semple oświad­czył się osiemnastoletniej Aimee, była ona ochrzczo­ną w Duchu Świętym i rozkochaną w Panu, a przede wszystkim w nim samym... chrześcijanką. Charyzmatycy, do których ona sama należała byli traktowani ów czas z ogromną niechęcią, czego świadectwem mogą być częste rozmowy, na jakie zapraszali lokalni liderzy Armii Zbawienia jej matkę, Minnie. Musiała się tam tłumaczyć z tej nagłej i tak radykalnie „zielonoświąt­kowej" postawy swej córki.

Ich ślub odbył się 12 sierpnia 1908 roku. Aimee porzuciła szkołę i wraz ze swym mężem oddała się pracy dla Pana. Robert pragnął zostać misjonarzem w Chinach i aby osiągnąć swój cel pracował całe dnie, głosząc późnymi wieczorami. W styczniu 1909 roku państwo Semples przeprowadzili się do Chicago. Wła­śnie tam Amiee po raz pierwszy doznała uzdrowieńczej Bożej mocy. Jej posiniała i spuchnięta w wyniku złamania kostka, została uzdrowiona na oczach całe­go zgromadzenia. Rok później rozpoczęli swą podróż do Chin. Zdecydowali się na ten krok mimo tego, że Amiee spodziewała się dziecka. Niestety nie mogła prze­widzieć dramatu, który wkrótce miał położyć się głę­bokim cieniem nad całym jej przyszłym życiem.

Gdy w drodze do Chin zatrzymali się na kilka dni w Londynie, gdzie Robert głosił w kilku kościołach, pewien chrześcijański milioner poprosił Amiee o po­prowadzenie kilku spotkań w Yictona i Albert Hali. Miała wtedy dziewiętnaście lat i nigdy dotychczas nie przemawiała do większej grupy ludzi. Gdy stanęła przed wypełnionym audytorium, została całkowicie pochło­nięta przez namaszczenie Ducha Świętego. Otworzyła Biblię na księdze Joela przekazując prorocze poselstwo na temat procesu odnowienia w Kościele poprzez ko­lejne wieki. Gdy skończyła, nie potrafiła przypomnieć sobie nic z wygłoszonego kazania poza entuzjazmem i wzruszeniem swych słuchaczy.

Gdy w czerwcu 1910 roku państwo Semples dotarli do Hong Kongu, rozpoczął się prawdziwy koszmar. Nieludzkie warunki, w jakich przyszło im mieszkać i chińska dieta, na którą składały się potrawy przyrzą­dzone z dżdżownic, królików i szczurów sprawiły, że ciężarna Amiee i jej mąż zachorowali na malarię! 7 sierpnia 1910 roku zaledwie w dwa miesiące po ich przybyciu Robert Semple, którego przypadek okazał się nieuleczalny, zmarł. Dziewiętnastoletnia i ciężarna Aimee pozostała sama w obcym i dalekim kraju. Ten cios odebrał jej jakąkolwiek chęć do życia. Gdy dwa miesiące później przyszła na świat jej córka Roberta Semple, w jej pogrążonym smutkiem życiu zatliła się iskierka nadziei.

„Czy pójdziesz?"

 Po powrocie do Stanów Zjednoczonych Aimee mimo tych wszystkich dramatycznych przeżyć wiedziała, ze musi kontynuować pracę swego męża. Pozostawała w kontakcie z kościołami, w których pracował Robert. Wbrew swemu cierpieniu ciągle szukała Boga. Nadal była atrakcyjną i młodą kobietą i nic w tym dziwnego, że gdy poznała miłego i wykształconego mężczyznę Harolda McPhersona, zgodziła się na ponowne zamążpójście. Harold był człowiek im zgoła innym od płomiennego ewangelisty Roberta Semple, kompletnie nie interesowały go „duchowe sprawy". Jeśli chodzi o mał­żeńską relację to bezsprzecznie był doskonałym mężem i ojcem. Lecz Aimee potrzebowała czegoś innego, ko­goś kto poszedłby z nią „ręka w rękę" ku wypełnieniu jej powołania... Kogoś takiego jak Robert. Rola gospo­dyni domowej, matki i żony dobrze zarabiającego ban­kowca tylko pogłębiała jej frustrację. Dlaczego Aimee zdecydowała się na małżeństwo z kimś takim jak Ha­rold McPherson? Z pewnością szukała zapomnienia, stabilizacji oraz ucieczki przed wspomnieniem jedy­nej wielkiej miłości jej życia.

W 1914 roku Aimee bardzo ciężko zachorowała. Gdy lekarze poinformowali jej rodzinę o zbliżającej się śmierci Aimee, ona sama pogrążona była w śpiącz­ce z pierwszymi objawami agonii. Jej matka Minnie przypomniała sobie swą złożoną w modlitwie przysię­gę powierzenia jedynej córki służbie Najwyższemu. Tej nocy cały szpital słyszał desperackie wołanie do Boga klęczącej nad umierającą córką Minnie w jej modli­twie się odnowienia złożonego przez nią przyrzeczenia.

Gdy zabrakło już jakiejkolwiek nadziei, pogrążona w śpiączce Aimee zaczęła wypowiadać jakieś niezrozu­miałe w pierwszej chwili słowa. Po chwili ku zdumie­niu zbiegających się ludzi jej cichy głos stawał się, co­raz wyraźniejszy było to wezwanie do nawrócenia i pokuty! Po chwili otworzyła oczy i jedyne, co była w stanie usłyszeć w swym wnętrzu, to nie dający jej spo­koju od ponad roku głos: "Czy pójdziesz?". W dwa tygodnie później całkowicie zdrowa opuściła szpital.

Powrót do służby Wszechmogącego

 Wiosną 1915 roku Aimee spakowała się i wraz z trój­ką swych dzieci opuściła swego męża. Początkowo oba­wiała się, że nie będzie w stanie poruszać w takim na­maszczeniu jak kiedyś, u boku Roberta Semple... Przede wszystkim czuła potrzebę pokuty i odnowy w swoim życiu. Przebywanie wśród wierzących przyniosło jej prawdziwą ulgę, po wielu latach ponownie odżyła w niej dawna radość. Wkrótce zaczęła głosić. W tych cza­sach widok usługującej kobiety wzbudzał sensację, a w pewnych kręgach nawet zgorszenie. Dlatego też nie brakowało chętnych, którzy chcieli, nawet z bardzo da­leka, przybyć na prowadzone przez nią spotkania. Gdziekolwiek docierała, spotykała ludzi okazujących jej sympatię. Dzięki pomocy mieszkańców jednego z prowincjonalnych miasteczek w USA, udało się jej na­być sporych rozmiarów namiot.

Pomiędzy 1917 a 1923 rokiem Aimee Semple Mc­Pherson wraz ze swoją służbą namiotową odwiedziła ponad sto miast, sześciokrotnie przemierzając Stany Zjednoczone od wschodniego aż po zachodnie wybrze­że. Spotkania ewangelizacyjne były zwykle organizo­wane przez kilka wieczorów, w niektórych wypadkach ciągnęły się dzień po dniu przez cały miesiąc. Pierw­szym spektakularnym cudem mającym miejsce na spo­tkaniach prowadzonych przez Aimee Semple McPherson było uzdrowienie kobiety chorej na reumatyczny artretyzm. Jej kark był tak zniekształcony, że nie była ona w stanie nawet spojrzeć na modlącą się o nią ewangelistkę. Po chwili wyprostowała się znienacka spoglą­dając wprost w twarz Aimee. To wydarzenie sprawiło, że tłumy chorych zaczęły ustawiać się w kolejkach przed każdym z jej spotkań. W odpowiedzi na modlitwę przy­chodziły kolejne uzdrowienia. Jak sama niedługo po tych pierwszych przyznała, nigdy nie myślała o służ­bie uzdrowieńczej. Pojawiła się ona w pewnym sensie, wbrew jej woli.

W pamięci słuchających ją ludzi pozostała jako nie­zwykle delikatna ewangelistka. Nigdy nie straszyła są­dem ostatecznym, armagedonem, czy też piekłem. Za­miast tego, matczynym tonem, w bardzo ciepły spo­sób zachęcała słuchające jej tłumy do zakochania się w miłosierdziu i łasce Pana. Celem Aimee było uwol­nienie Kościoła od atmosfery potępienia, przekleństwa i grzechu, oferując w zamian wolność i radość Ducha Świętego. Taką właśnie wizje chrześcijaństwa przedsta­wiała jej gazeta „The Bridal Cali", wypełniona zdjęcia­mi, nauczaniem i poezją. W czasie ewangelizacji za­częła wykorzystywać krótkie spektakle teatralne i mu­zyczne. To wszystko sprawiało, że coraz większe tłu­my pragnęły jej słuchać. Potrafiła przyciągnąć na spo­tkania najróżniejszych ludzi. Wkrótce do Aimee dołą­czyła jej matka Minnie, która zajęła się organizacją i zarządzaniem szybko rozrastającej się służby córki.

Gwiazdy Hollywood

 W 1918 roku Aimee Simple McPherson stanęła przed pierwszym naprawdę wielkim wyzwaniem budową Angelus Tempie w Los Angeles. W tym samym roku spotkała się jedyny raz z inną kobietą ewangelistka Mnrią Woodworth Etter, której służba była przez sze­reg lat wielką inspiracją dla Aimee.

Media odkryły ją w!919 Roku. I od tej chwili każde­go dnia podążały za nią tłumy reporterów. Jej nazwi­sko pojawiało się na nagłówkach wszystkich amery­kańskich gazet. Je| osobisty czar i wdzięk zaczął fascy­nować całe Stany Zjednoczone.

W czasie ogólnonarodowej krucjaty ewangelizacyj­nej trwającej czternaście miesięcy i obejmującej jede­naście największych miast Ameryki, gigantyczne gma­chy nie były w stanie pomieścić wszystkich chętnych. Gdziekolwiek pojawiała się Amiee, tłumy napierały, aby choćby się jej dotknąć. Każde spotkanie wydawało wspaniały owoc w postaci tysięcy nawróceń i wielu spektakularnych uzdrowień. Lokalne media poświęca­ły uwagę każdemu, nawet najdrobniejszemu wydarze­niu w czasie trwania krucjaty. Lej sława sięgała zenitu. Cała Ameryka wydawała się kochać Aimee Semple Mc­Pherson.

Budowa Angelus Tempie była przedsięwzięciem wspieranym przez ogromną rzeszę ludzi. Każdy od burmistrza, poprzez gwiazdy Hollywood aż po lokal­nych rzezimieszków, Chojnic wspierał tę budowę.

 

 

Plakat ewangelizacyjny

Angelus Tempie, Los Angeles, Kalifornia

Wszyscy krzyczą: „Chwała Panu!"

 

Uroczyste otwarcie Angelus Tempie miało miejsce l stycznia 1923 roku. Wkrótce w każdą niedzielę mie­szczący ponad 5 000 osób gmach był szczelnie wypeł­niony na każdym z czterech kolejnych nabożeństw. Oprócz tego organizowano dwa spotkania tygodnio­wo, w czasie, których Aimee modliła się o chorych. Rezultaty były niesamowite, każde spotkanie przy­nosiło dziesiątki nowych cudownych uzdrowień.

Dla większości mieszkańców Los Angeles odwie­dzenie Angelus Tempie stało się wydarzeniem towa­rzyskim. Prowadzone przez Amiee nabożeństwa w miarę upływu czasu stawały się muzycznymi spekta­klami. Wkrótce sama zaczęła komponować opery i pisać sztuki teatralne, które miały tylko jeden cel uświadamiane widzom konieczności przyjęcia posel­stwa Ewangelii. Wśród ludzi pomagających jej w przy­gotowaniu tych spektakli był jej dobry przyjaciel Charlie Chaplin. Częstymi gośćmi w Angelus Tempie byli: Mary Pickfbrd, Jean Harlow i Clara Bow. Wśród ak­torów występujących w jej przedstawieniach był sam Anthony Quinn.

W lutym 1923 roku Aimee przystąpiła do realiza­cji kolejnego etapu swej wizji szkolenia zdobywców dusz. W tym właśnie celu powstała szkoła biblijna L.I.F.E. (Lighthouse of International Foursąuere Evangelism). Opierała swe wykłady na swych ulubionych chrześcijańskich nauczycielach, do których należeli: Wesley, generał Booth i kanadyjski kaznodzieja przebudzeniowy Albert Benjamin Simpson. W 1924 roku otworzyła pierwszą na świecie chrześcijańską rozgło­śnię radiową.

Uprowadzenie Amiee

 18 maja 1926 roku Aimee przygotowywała kazanie na wieczorne spotkanie siedząc samotnie na plaży. Gdy jej sekretarka wyszła po nią, nie potrafiła jej od­naleźć. Natychmiast zawiadomiono policję. Przez 32 dni Aimee nie dawała znaku życia. Cała amerykań­ska prasa szalała. Wśród wielu dziwacznych listów docierających do Agelus Tempie pojawiały się rów­nież listy z żądaniem okupu, które zresztą natych­miast wyrzucano. Wkrótce nikt nie miał wątpliwo­ści, że Aimee Semple McPherson nie żyje. Pogrzeb wyznaczono na 20 czerwca 1926 roku. Trzy dni przed jej własnym pogrzebem odnaleziono Aimee na pustyni w stanie Arizona, niedaleko granicy meksykań­skiej. Na posterunku policji opowiedziała niesamo­witą historię. Tego dnia, gdy siedziała na plaży pode­szła do niej zapłakana kobieta, która poprosiła o mo­dlitwę o jej umierające dziecko. Długo się nie zasta­nawiając (jak zwykle w tego typu sytuacjach), zgodzi­ła się. Gdy dotarli do samochodu, została wepchnię­ta do niego, a następnie uśpiona chloroformem. Przez długie dni i noce przetrzymywana była w jakimś domu na odludziu. Tego dnia korzystając z nieuwagi po­rywaczy udało jej się rozpętać więzy i wydostać się przez okno. Tak wyglądała relacja Aimee. Następnej Nocy, gdy dotarła do Los Angeles przywitało ją 50 000 ludzi.

 

Mimo dokładnych zeznań Aimee, porywaczy nig­dy nie odnaleziono. Za to zaczęły się pojawiać inne poszlaki. Jakiś czas potem prokurator generalny Los Angeles Asa Keyes oskarżył ją o fałszywe zeznania. Oświadczył, że ma kilku świadków, którzy gotowi są poświadczyć jakoby widzieli ją z jej radiowym pro­ducentem Kenneth'em Ormiston. Wybuchł prawdzi­wy skandal.

Z drugiej strony można przypuszczać, że za tym porwaniem stali ludzie z samych szczytów amerykań­skiego świata przestępczego. Los Angeles było mia­stem owładniętym przez mafię, a przed porwaniem Aimee w Angelus Tempie pojawiło się kilku skruszo­nych i nawróconych ex mafiozów, którzy wcale nie kryli swej przestępczej przeszłości. Ich świadectwa były prezentowane za pośrednictwem stacji radiowej nale­żącej do Aimee. A to nie mogło podobać się mafij­nym bossom.

Choć kwestia porwania Aimee Semple McPherson nigdy nie została do końca wyjaśniona, to na jej ko­rzyść może świadczyć to, że tylko ona nie zmieniła swych zeznań. Wszyscy pozostali: świadkowie oskar­żenia, detektywi, kolejni prokuratorzy a przede wszystkim dziennikarze, zmieniali wielokrotnie kolejne wątki sprawy. Co ciekawe, prokurator generalny Ke­yes sam wkrótce wylądował w więzieniu, sędzia Har­dy prowadzący sprawę Aimee został zawieszony, a jej adwokata znaleziono zamordowanego? Wszystko to uzasadnia jej wersję wydarzeń.

Kolejne skandale

 Po powrocie do służby Aimee przystąpiła do pracy z prawdziwe apostolskim namaszczeniem. Nie należała do tych wierzących, którzy czekają na to aż grze­sznicy sami zajrzą do ich kościoła. Sama chciała być tam, gdzie byli oni. Grzesznicy stanowili wyzwanie jej życia. Dlatego nie rezygnowała z okazji, aby pojawiać się w najgorętszych klubach nocnych, a nawet na walkach bokserskich... Wszędzie tam była tylko w jednym celu, aby zanieść tym ludziom Jezusa. Roz­śmieszały ją granice, jakie wytyczali ówcześni chrze­ścijanie pomiędzy miejscami w których wolno, a tymi, w których nie wypada głosić Chrystusa.

 

Począwszy od 1926 roku rozpoczął się niekończący potok spraw sądowych. Oskarżano ją i jej współ­pracowników o wszelkiego rodzaju malwersacje finansowe. Wkrótce podawali ją do sądu jej właśni pracownicy, współpracujący pastorzy i każdy, kto do­strzegł okazję na zarobienie choćby dolara. W tym wszystkim Aimee pozostała całkowicie sama, opuści­ła ją nawet jej matka Minnie. Wszystko to sprawiło, że w sierpniu 1930 roku popadła w głębokie załama­nie nerwowe. Jednym z jego objawów były chwilowe ataki histerycznej ślepoty. W tym czasie była bardzo samotna. Była to cena, jaką przyszło jej płacić za jej sławę. Właśnie koszmar samotności pchnął ją do pod­jęcia decyzji o swym trzecim małżeństwie. Jej kolejnym mężem był David Hundley. Jak się szybko okazało, była to wielka pomyłka. Hundley został oskar­żony przez inną kobietę, której wcześniej podobno się oświadczył. Sprawa trwała ponad rok i wszystko zakończyło się kolejnym, drugim już w życiu Aimee rozwodem. Wybuchł kolejny skandal.

Wbrew temu wszystkiemu kontynuowała swą pra­cę i nadal tysiące pragnęły jej słuchać. W czasie jed­nej z krucjat straciła przytomność stojąc za kazalni­cą. Pomiędzy 1938 a 1944 roku wytoczono jej czter­dzieści dwa procesy, w których żądania sięgały milio­nów dolarów.

W tym niezwykle bolesnym okresie Aimee unikała ludzi i dziennikarzy i skupiła swą usługę na kształce­niu przyszłych liderów i pastorów, zakładaniu no­wych kościołów i posyłaniu misjonarzy do wszyst­kich części świata.

Odeszła do Pana w wieku 53 lat, 27 września 1944 roku. 60 tysięcy ludzi przybyło, aby oddać jej ostatni hołd. W pogrzebie uczestniczyło siedmiuset ordyno­wanych przez nią usługujących i wiele znanych oso­bistości świata polityki i showbusmess'u.

Post Scriptum

 Aimee Semple McPherson skomponowała 175 hym­nów i pieśni, kilka oper i napisała trzydzieści krót­kich spektakli teatralnych. Założoną przez nią szko­łę biblijną ukończyło 8 tysięcy absolwentów. Szacuje się, że bloki pół miliona ludzi w czasie wielkiego kry­zysu otrzymało pomoc materialną za pośrednictwem jej służby. Stworzona przez nią denominacja „The Church of Foursąuere Gospel" do dziś dnia konty­nuuje prace wielkiej Aimee.

 

Można by zadać sobie pytanie:, czego można nau­czyć się z biografii Aimee Semple McPherson? Jej ży­cie z pewnością nie było „ustane różami". Z jednej strony niepowodzenia wżyciu osobistym, kolejne dra­maty popychające ją na skraj wytrzymałości psychicz­nej, a z drugiej zwycięska służba niosąca uzdrowie­nie, uwolnienie i zbawienie tysiącom najróżniejszych ludzi. Roberts Liardon, autor bogatego opracowania God's Generals", dodaje w podtytule, „Dlaczego od­nieśli sukces i dlaczego niektórzy z nich upadli?" Ła­twiej jest uczyć się na cudzych błędach, dlatego war­to pamiętać jak cenną rzeczą jest równowaga w każ­dym wymiarze naszego chrześcijańskiego życia. Co było błędem Aimee? Nie trzeba tu daru prorokowa­nia, aby stwierdzić, że był to brak bliskiej i oddanej osoby, u boku, której mogłaby brnąć do przodu w wypełnianiu swego wielkiego powołania...

 

Źródło:

„God's Generals", Roberts Liardon Albury Publishing

Aimee modli się za chorych Angelus Tempie, około 1937 Ostatni hołd


Robert Michalski